Historia jednej empatii…

Dodano listopad 16th, 2008 w Przemyślenia, Rozrywka


Dziś byłem świadkiem dziwnego zdarzenia. Jak obowiązek religijny nakazuje (wiem, wiem - piszę “obowiązek”, jednak tak naprawdę to były moje szczere chęci :) ), poszedłem na niedzielną mszę. Nic w tym dziwnego by nie było, gdyby nie pewna dziewczyna, która klęczała przed wejściem do sanktuarium i najwidoczniej zbierała pieniądze na jakiś cel. Spotkała się z moją obojętnością, podobnie jak i rzeszą ludzi którzy spieszyli się, by zająć pewnie jak najlepsze miejsce. Jednak myśl o niej nie dawała mi potem spokoju, przez całą godzinę myślałem o tym jak postąpiłem - wiadomo, tu niby do kościoła a tu takie zachowanie. Przy wyjściu postanowiłem więc że naprawię swój błąd. Już zbliżałem się do naszej bohaterki, gdy z całkiem przeciwnego kierunku szła kobieta. Nie mogłem dokładnie dostrzec jak to się wszystko zaczęło, jednak w chwili gdy mijałem obie Panie, wywiązała się pomiędzy nimi kłótnia, z której zrozumiałem tyle że Bogu ducha winna kobieta została zaczepiona przez tą młodą dziewczynę, która próbowała widocznie wyłudzić od niej pieniądze. Zrobiło się dużo krzyku, złości, jak się okazało, Nasza Potrzebująca nie była Polką więc Panie jedynie się “pozdrowiły” a mój misterny plan naprawy sumienia, będąc świadkiem takich wydarzeń, spalił na panewce :/

Jak zawsze wieczorem, zbieram myśli z całego dnia i zastanawiam się, kto w tej całej historii jest najbardziej winny. Widzimy każdego dnia podobnych ludzi na ulicach, mijamy ich, wciąż gdzieś spieszymy, jednak nigdy nie zastanawiamy się co oni czują, z jakimi problemami się borykają, jaki los ich spotyka. Nie myślimy o tym, bo mamy dokąd wracać, mamy co zjeść, mamy bliskich którzy są…bliscy - cieszymy się że nas nie spotyka taki los. Gdy ktoś taki pojawi się przed nami najczęściej błądzimy gdzieś wzrokiem bądź uśmiechamy się pobłażliwie i odchodzimy. Ludzie są zgorszeni ich widokiem i zachowaniem i do tego święcie przekonani, że najczęściej ich ofiara zostanie spożytkowana w inny sposób niż zamierzony (”dałem 5 złotych temu obdartusowi żeby się wreszcie ode mnie odczepił, ale i tak wiem, że od obiadu, o który mnie prosił wybierze tani alkohol). Niestety - taki stereotyp.  A gdybyśmy tak spróbowali porozumieć się, nawiązać kontakt z człowiekiem, który najczęściej, bardziej od materialnej pomocy potrzebuje bliskości, chwili rozmowy, dostrzeżenia go pośród dziesiątek mijanych osób? Tak właśnie myślę, że obok fizycznego cierpienia (głód, choroby) o wiele bardziej dotkliwa jest ludzka obojętność. A przecież to też jest człowiek, podobnie jak my myśli i czuje, pragnie być szanowany, pragnie usłyszeć kilka ciepłych słów, dzięki którym poczuje, że świat go jednak tak do końca nie odtrącił. Czemu więc nie potrafimy wykonać tak prostego gestu jak uśmiech? Czy przez to że posiadamy więcej - znaczymy więcej? Pamiętaj że w jednej chwili i Ty możesz trafić na ulicę z pustymi rękoma… Jeśli rak, AIDS i inne straszne choroby atakują nasze ciało, to moim osobistym zdaniem - znieczulica to najgorsza choroba jaka dotyka nasze poczucie przynależności do takiego tworu jakim jest społeczeństwo - choć jesteśmy istotami myślącymi, czasem nie potrafimy być ludźmi.

5 złotych które masz w kieszeni z łatwością wydasz, jednak czy nie będziesz czuł się szczęśliwszy, wiedząc że za te 5 złotych mogłeś dać komuś zupełnie obcemu obiad, kto nie miał nic w ustach od kilku dni?

P.S: Nie będę się tłumaczył za takie refleksje; od kilku dni patrzę na świat pod trochę innym kątem (dokładnie 180 stopni) i powoli zaczynam dostrzegać rzeczy, które kiedyś wydawały mi się obce, bądź nie warte zainteresowania (bądź nie chciałem się nad nimi zatrzymywać…)

P.S.2: Muszę uciekać bo są masowo zorganizowane urodziny koleżanki na korytarzu w akademiku %-)

Dobranocnie :D

Jedna odpowiedź to “Historia jednej empatii…”

  1. Ja zwatpilem gdy ksiadz nam w liceum wmawial ze wazniejsze jest isc do kosciola niz pomoc potrzebujacemu, bo nawet jesli bylby w bardzo zlym stanie ale ktos by byl niedaleko to powinnismy jednak wybrac kosciol -_- A z ta znieczulica to niestety prawda, wolimy udawac ze ludzie ktorym nie wyszlo nieistnieja albo ze jak im pomozemy to wykorzystaja to w niewlasciwy sposob … swoja droga zastanawiam sie czasem czy nie da sie nic zrobic zeby zamiast rybek dawac tym ludziom wedki ale w naszym panstwie gdzie taki czlowiek jest skreslony i praktycznie nieistnieje to ciezko to widze. Pozdr.

Zostaw odpowiedź

Designed by Wordpress Themes of WOW Gold made free by: Find A Babysitter With SitterCity and Military Binoculars
statystyka Stronę monitoruje stat24